czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 6

           Miałam całą sobotę wolną, więc znów umówiłam się z Lukiem, pomimo tego, że wdzieliśmy się wczoraj. Naszym celem miał być park, a potem może kino. Od samego rana Sydney było spowite w gorącym słońcu, więc postanowiliśmy na szybko zmienić nasze plany. A raczej Luke postanowił to zrobić, proponując wycieczkę za miasto.
           Przyszykowałam wszystko do wyjścia, pakując najpotrzebniejsze rzeczy w sportową dużą torbę. Oczywiście, jak zwykle biegałam po domu, by wyrobić się na czas. Jen siedziała na sofie, przeskakując z programu na program, co jakiś czas zerkając na mnie i zaszczycając mnie cichymi westchnięciami.
 A tobie, co?
 Też chcę kogoś poznać  jęknęła, kręcąc nosem.
 Jak chcesz możesz jechać z nami  zaproponowałam, a ona spojrzała na mnie, jak na kretynkę.
 I co? Mam patrzeć, jak się migdalicie?
 My się nie migdalimy, Jen. Luke to tylko kolega.
 Ta… A ja jestem Królową Anglii.
 W takim razie oddaję ci pokłony  rzuciłam, związując włosy w kucyk. Jen zaśmiała się, a potem znów spojrzała w moją stronę. – Jedziesz z nami czy nie?
 Nie. Nie chcę czuć się, jak piąte koło u wozu.
 Jen!
 Daj spokój, twojemu blond koledze  zaakcentowała dokładnie to słowo, a ja skrzywiłam się  nie spodoba się to, że mnie tam ciągniesz.
 Luke taki nie jest…
 Idź i baw się dobrze. A potem chce poznać szczegóły. W ogóle, co ty go tak ukrywasz?
 Co?
 Poznam go kiedyś czy nie?
 Poznasz. Oczywiście, że poznasz. Może ma jakiś fajnych kumpli?
– Calum był spoko.
 No właśnie. Może ma ich więcej. Będziesz mogła sobie, któregoś wybrać…
 Idź już, bo zaraz doświadczysz bliskiego kontaktu z pilotem.  Zdążyła to powiedzieć, a jej telefon rozdzwonił się. Złapała za komórkę i odebrała.  Cześć, Josh. Nie… Nic nie robię…
            Przekręciłam oczami, śmiejąc się pod nosem. Jennifer nigdy nie mogła narzekać na niepowodzenie u płci przeciwnej. Ale i tak zawsze twierdziła, że mało się nią interesują. Zerknęłam na nią, pogrążoną w rozmowie z kolegą. Z jej wymiany zdań z Joshem, zdążyłam wywnioskować, że przyjaciółka zaraz będzie mieć plany na tą sobotę. Machnęłam w jej stronę, a ona zrobiła to samo, uśmiechając się przy tym szeroko. Założyłam trampki, złapałam za torbę i punktualnie o dziesiątej wyszłam z domu.
            Zamknęłam drzwi i odwróciłam się. Luke już na mnie czekał. Opierał się o drzwi czarnego BMW, którego modelu nie rozpoznałam, bo się na tym nie znałam. Uniosłam brwi do góry i podeszłam do niego. Nie wiedziałam, że blondyn ma prawo jazdy.
 Cześć  rzuciłam, a on skinął mi głową z uśmiechem. Zauważyłam, że przyjechał bez tych swoich niebieskich słuchawek, co od razu uznałam za postęp.  Prowadzisz? zapytam, wskazując na samochód. Pokiwał mi głową, a potem pokazał na siebie i na auto, dodając do tego wszystkiego pojedyncze bezdźwięczne słowa. Zrozumiałam go od razu. Jak widać, byłam dość ograniczona pod tym względem, bo byłam pewna, że osoby niesłyszące nie mogą mieć prawka. Luke jednak znów mnie zaskoczył, a ja dowiedziałam się przy okazji kolejnej rzeczy.
           Wziął ode mnie torbę. Otworzył bagażnik i wrzucił ją do środka. Następnie obszedł wóz i otworzył drzwi od strony pasażera. Machnął na mnie ręką. Podeszłam do niego, a potem wsiałam do środka. Luke po chwili zajął miejsce za kierownicą. Spojrzałam na niego. On jednak złapał za telefon i wystukał na nim kilka wyrazów.

Przyznaj, że boisz się ze mną jechać.

Pokręciłam głową. On zaraz zrobił to samo, naśladując mnie, dodając do tego zmarszczony nos. Zaśmiałam się.

Bez obaw. Nie jeżdżę, jak kretyn.

 Mam nadzieję  odpowiedziałam, a on prychnął cicho pod nosem. Poklepałam go po ramieniu, uśmiechając się do niego, a on zaraz odpowiedział mi tym samym. Następnie włączył radio. Uniosłam brwi.
 Co?  zapytał, poruszając tylko ustami.
 Podczas jazdy włączasz sobie radio? To kolejny twój kamuflaż?
             Pokręcił głową. Wskazał na mnie, na ucho, a potem na radio. No, tak… Włączył je dla mnie. Zacisnęłam lekko usta, spoglądając na niego przepraszająco. Poczułam się, jak kretynka, bo tak nagle mu z tym wyjechałam. Luke zaśmiał się i teraz to on, poklepał mnie delikatnie po dłoni.
 Mogę?  zapytałam, wskazując na przyciski radia. Pokiwał głową. Uruchomił silnik i po chwili włączył się do ruchu.

            Luke był naprawdę dobrym i uważnym kierowcą. Choć z początku faktycznie miałam pewne obawy, co do prowadzenia przez niego auta, ale w końcu oczy miał w pełni zdrowe, więc nie było żadnych problemów. Ten irracjonalny strach w miarę szybko mi minął i teraz bez problemów mogłabym z nim wsiąść do samochodu, nawet z zawiązanymi oczami.
           Luke wywiózł mnie za miasto. Z głównej drogi, skręciliśmy w polną, która zmierzała w głąb lasu. A przynajmniej tak mi się wydawało. Zaraz wyjechaliśmy na olbrzymią polanę. Blondyn zaparkował niedaleko drzew. Wysiedliśmy z samochodu, a ja przeciągnęłam się, rozglądając dookoła. Wszędzie było zielono, cicho i po prostu pięknie. Byliśmy na górce, więc mogliśmy podziwiać gęsty las, który znajdował się w dole pod nami, a także wielki dom ze stawkiem, który był oddalony od nas o spory kawałek.
            Zanim zdążyłam się zorientować, Luke wyciągnął nasze rzeczy z bagażnika. Przejęłam od niego torbę, wskazując na duże drzewo, które rzucało przyjemny cień. Chłopak pokiwał mi głową. Z jego pomocą, rozłożyłam na trawie sporych rozmiarów koc, a ja rzuciłam na niego mój mniejszy, który nie dorównywał mu wielkością. Resztę naszych rzeczy postawiliśmy bliżej pnia, by nie docierało do nich słońce, szczególnie, że w torbie miałam zapakowane jedzenie.
             Luke usiadł na kocu, a ja niewiele myśląc położyłam się obok, wpatrując się w zielone liście nade mną. Poczułam przyjemny lekki wiaterek. Boże… Było idealnie. Cisza i spokój. Nikt nie zawraca ci gitary, nikt nic od ciebie nie chce. Istny raj na ziemi. Spojrzałam na blondyna, który wpatrywał się we mnie z uśmiechem. Uniosłam brwi do góry, a on zaśmiał się.
 Co? 
            Wzruszył tylko ramionami, a potem sięgnął do swojej torby. Wyjął z niej puszkę z napojem, która była cała mokra. Byłam pewna, że musiała długo chłodzić się w lodówce. Wskazał na nią, a ja kiwnęłam głową. Usiadłam, a on podał mi drugą puszkę. Otworzyliśmy je w tym samym momencie. Upiliśmy małe łyki. Luke wskazał na mnie, a potem na to, co było przed nami.
– Tak, jest bosko  odpowiedziałam na jego pytanie. Uśmiechnął się i wyciągną z torby notes i długopis. Zaczął szybko w nim pisać. Po chwili podał mi go, odwracając się dla odmiany w stronę mojej torby.

Jak to robisz, że tak łatwo zgadujesz, o co mi chodzi? A tak w ogóle pozwolę sobie na pogrzebanie w twojej torbie, bo miałaś wziąć jedzenie.

            Zaśmiałam się i zerknęłam na niego. Luke wyciągnął zawiniętą w sreberko kanapkę i paczkę ciastek. Odwiną kanapkę i wgryzł się w nią. Uśmiechnęłam się, a on spojrzał na mnie.
 Po pierwsze, jasno dajesz znać, o co chodzi. Rozumiemy się prawie bez słów  odpowiedziałam i tym razem to on uśmiechnął się szeroko.  A po drugie… Nie krępuj się.  Blondyn zaśmiał się, znów zatapiając swoje białe zęby w kolorowej kanapce.  Smakuje?  Kiwnął głową.  To się cieszę.

            Siedzieliśmy na kocu, obżerając się w większości niezdrowym jedzeniem, zapijając to słodkim napojem. Byłam pewna, że w żyłach zamiast krwi, płynie mi już sam cukier. W końcu podniosłam się z miejsca i podeszłam na skraj górki. Wyciągnęłam telefon i zrobiłam kilka fotek, tego cudnego widoku, który miałam przed oczami. Następnie znów wróciłam na koc.
            Luke uśmiechnął się do mnie, a ja wyciągnęłam telefon przed jego twarz. Zrobiłam mu zdjęcie. Blondyn skrzywił się i pokręcił głową, a potem spróbował zabrać mi komórkę.
 Ej, no  jęknęłam, odpychając jego ręce.  Chcę mieć fotkę, którą ustawie sobie na kontakt. - Blondyn zaśmiał się. Wskazał na siebie, pokiwał palcem, wykonał gest rozmawiania przez telefon, a na końcu pokazał na mnie.
 Wiem, że nie będziesz do mnie dzwonił, ale może kiedyś puścisz mi strzałkę? Zresztą sms-y już do mnie wysyłasz. Wtedy też widać zdjęcie kontaktu.  Hemmings uśmiechnął się i wyciągnął swoją komórkę. Ustawił ją na wprost mnie.  No, weź… Jestem niefotogeniczna  mruknęłam, a on znów się zaśmiał. Gestem pokazał mi, że mam się uśmiechnąć. Przekręciłam oczami, ale zrobiłam to, o co mnie poprosił. Zrobił mi zdjęcie.
            Machnęłam na niego ręką, a potem poklepałam miejsce obok siebie. Przybliżył się do mnie, a ja do niego. Wyciągnęłam telefon, by zrobić nam wspólne zdjęcie. Następnie wyczytałam je, a Luke nachylił się jeszcze bliżej, by móc je zobaczyć.
 Jest całkiem niezłe  odparłam, a on pokiwał głową.

             Dla relaksu i kompletnego odmóżdżenia się, zaczęliśmy przeglądać filmiki na YouTube, które odtwarzaliśmy na zmianę w naszych komórkach. Potem zagraliśmy w jedną z jego gier – tym razem jednak, jako zespół. Potem położyliśmy się na plecach i wlepialiśmy oczy w lekko szumiące liście, które wisiały nad nami.
             Po jakimś czasie, usłyszałam jego powolny i spokojny oddech. Odwróciłam się. Luke zasnął. Leżał tuż obok mnie, mając pod głową swoją czarną bluzę, którą wcześniej zwiną w kłębek. Uśmiechnęłam się pod nosem. Podczas snu wyglądał naprawdę słodko.
            Nieco mocniej zawiało. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Wyciągnęłam z torby książkę. Złapałam za mój koc i rozwinęłam go. Spojrzałam na śpiącego, a on przekręcił się na bok. Przykryłam go kocem, a potem położyłam się na brzuchu.
             Ułożyłam się wygodniej, niechcący zahaczając łokciem o dłoń blondyna. Znieruchomiałam, wpatrując się w niego. Luke poruszył się po raz kolejny, mocniej wciskając twarz w bluzę. Zabrał rękę, przejeżdżając nią po swoim ramieniu, a potem wyciągnął ją i położył na moich plecach, delikatnie poruszając palcami. Poczułam szybki dreszcz, który przebiegł mi po kręgosłupie. Luke wcisnął się w moje ramię jeszcze bardziej. Od jego ciała biło przyjemne ciepło. Uniosłam się na łokciach, by na niego spojrzeć. Jego ręka zjechała na mój pas, a on mocniej zacisnął palce na mojej koszulce. Przez chwilę obserwowałam go, ale on spał dalej. Uśmiechnęłam się pod nosem po raz kolejny, a potem otworzyłam Gwiazd naszych wina i skupiłam się na lekturze, dając blondynowi trochę czasu na drzemkę.

             Zgasiłam papierosa, mocno wciskając go w ziemię. Zadrżałam. Odkąd Luke zasnął minęło niecałe półtorej godziny, a pogoda diametralnie się zmieniła. Zrobiło się zimno, szaro i ponuro, jakby zaraz miało się rozpadać. Nie było sensu przedłużać tej naszej wyprawy.
             Zamknęłam książkę i spojrzałam na chłopaka. Blondyn dalej spał, przyciskając się do mojego ciała. Dzięki temu przynajmniej było mi odrobinę cieplej. Mimo tego i tak dostałam gęsiej skórki, szczególnie, że nie wzięłam pod uwagę tego, że może zrobić się tak zimno, więc nawet nie zaopatrzyłam się w bluzę.
 Hej, Luke  powiedziałam, nie odrywając od niego swoich niebieskich oczu. Po chwili jednak uderzyłam się otwartą dłonią w czoło. Przecież on i tak mnie nie usłyszy.
            Wyciągnęłam rękę i lekko przejechałam palcami przez jego blond czuprynę. Poruszył się, ale nie otworzył oczu. Dotknęłam jego nosa, a on lekko zacisnął usta. Zaśmiałam się, bo miny robił niesamowite. W końcu kiedy zawiało mocniej, potrząsnęłam jego ramieniem, a on obudził się. Przez chwilę chyba nie do końca wiedział, co się dzieje, bo spojrzał na mnie zdezorientowany. Zamrugał kilka razy, a potem uśmiechnął się.
 Przepraszam  powiedział, poruszając tylko ustami. Odsunął się ode mnie.
 Daj spokój, przynajmniej nie zmarzłam, aż tak bardzo, bo dobry z ciebie kaloryfer  odpowiedziałam, a on zaśmiał się.  Powinniśmy się zbierać.
            Blondyn uniósł się i spojrzał na książkę, która leżała niedaleko mnie. Chwycił za nią i dokładnie obejrzał, wczytując się w opis na tylnej okładce. Uniósł brwi i machnął mi książką przed nosem.
 Tak… Nieraz coś takiego poczytam. Odskocznia od horrorów i kryminałów  powiedziałam, a on uśmiechnął się. Wskazał na książkę, a następnie gestem udał, jakby kręcił film. Po tym spojrzał na mnie oczekująco.  Tak, nakręcili film na podstawie tej książki.  Machnął mi palcem, co odebrałam, jako: tak myślałem Widziałeś go?  Pokręcił głową.  To musisz nadrobić. A teraz spadamy stąd.
           Podnieśliśmy się z koca i szybko zaczęliśmy zbierać swoje rzeczy. Na skórze pojawiła mi się jeszcze większa gęsia skórka, a ja wyczułam, że mam ją nie tylko na ramionach, ale także i na udach. Luke znów spojrzał na mnie, kiedy zatrzęsłam się z zimna. Szybko złapał za swoją bluzę i podał mi ją.
 Nie, dzięki.
           Pokręcił głową i wcisnął mi ją w ręce. Pokazał, że bez gadania mam ją założyć, więc zrobiłam to, by się z nim nie sprzeczać. Zapięłam zamek. Rękawy zasłaniały mi palce, więc podwinęłam je. Bluza sięgała mi za pośladki, ale przynajmniej nie wiało mi po nerkach. Czułam na niej zapach jego perfum, które nie ukrywam, ale bardzo mi się podobały.
           W ciągu kilku minut spakowaliśmy się, a ja jeszcze dokładnie obeszłam miejsce, by mieć pewność, że nie zostawiliśmy po sobie żadnych śmieci. Wsiedliśmy do samochodu, kiedy znów zaczęło mocniej wiać. Wcisnęłam się w fotel, ciesząc się, że przynajmniej tu możemy się uchronić przed zimnem.
           Odwróciłam głowę. Luke spoglądał na mnie z uśmiechem. Uniosłam lekko brwi do góry, a on klasycznie złapał za telefon. Odczekałam chwilę, a potem przejęłam od niego komórkę.

Jak widzę, już chyba strach przed jazdą ze mną cię opuścił. I przepraszam za to, że zasnąłem. Od razu mówię, że nie było nudno. Po prostu, jakoś tak mnie przymuliło.

 Nie bałam się i nie boję z tobą jechać  powiedziałam powoli, a on uniósł jedną brew do góry i uśmiechnął się z przekąsem.  Serio, nie. A co do twojej drzemki, naprawdę spoko. Nieraz się zdarza.
             Luke uśmiechnął się i odpalił silnik. Wskazałam na radio, a on kiwnął mi głową. Zaczęłam przeskakiwać ze stacji na stację, szukając, jakieś muzyki. W końcu natrafiłam na najnowsze hity. Może być.
            W dalszym ciągu ściskałam komórkę blondyna w ręku, więc kiedy ta zawibrowała, aż podskoczyłam na swoim miejscu. Luke zerknął na mnie. Pokazałam mu, że dostał wiadomość. Na pierwszych światłach, przejął ode mnie telefon i szybko odczytał wiadomość. Wystukał coś, a potem szybko oddał mi komórkę. Ruszyliśmy dalej. Spojrzałam na wyświetlacz.

Robimy coś dalej czy masz mnie dość?

 Nie mam dość. Co powiesz na film? U mnie?  zaproponowałam, kiedy mógł oderwać wzrok od drogi i znów się do mnie odwrócić. Jen pewnie nie było w domu, więc śmiało mogliśmy zająć salon. Luke uśmiechnął się po raz kolejny i pokiwał szybko głową, unosząc przy okazji kciuk. 
 Świetnie.  Blondyn pokazał na telefon, a potem poruszał palcami, jakby pisał na niewidzialnej komórce, by po chwili wskazać na mnie.  Mam temu komuś odpisać?  Pokiwał głową. Uniosłam lekko brwi ze zdziwienia, słysząc jego cichy śmiech. Tak, minę to musiałam mieć dość zabawną.
             Wzruszyłam ramionami. Skoro tego chciał. Skasowałam jego wcześniejsze pytanie. Pole tekstowe pomniejszyło się, a ja zobaczyłam wiadomość, którą przed chwilą dostał. Odezwał się do niego Ashton, a wnioskując po treści, był to jeden z jego współlokatorów.

Od: Ashton
Masz zamiar wrócić do domu teraz czy za tydzień? :P Bo chcemy z chłopakami zamówić pizzę i nie wiemy, ile jej wziąć?

Do Ashton:
Hej, Luke wróci do domu wieczorem. Smacznego! :D

              Na kolejnych światłach pokazałam odpowiedź, a Luke znów się zaśmiał, kiwając jednocześnie głową. Wysłałam ją. Po chwili jednak przyszła następna wiadomość. Blondyn pokazał mi palcem, że mam ją odczytać. Moje niebieskie oczy znów skupiły się na wyświetlaczu.

Od Ashton:
Cześć, Mel! :D Czyżby Luke wykorzystywał cię w czasie jazdy do sms-owania?

Do Ashton:
Dokładnie, to właśnie robi :)

Od Ashton:
Jak zwykle! W takim razie, nie przeszkadzam. Bądźcie grzeczni i miłej zabawy. Mam nadzieję, że kiedyś POZNAMY się NA ŻYWO :D

             Przekazałam telefon Lukowi na najbliższych światłach, a on nawet nie spoglądając na wyświetlacz, wcisnął go do kieszeni. Znów utkwił we mnie swoje błękitne oczy, uśmiechając się w sposób, który podobał mi się najbardziej  tak, że było widać te jego słodkie dołeczki w policzkach.
 Może my też zamówimy pizzę?  Luke pokiwał głową, a ja wyciągnęłam dla odmiany swój telefon i odnalazłam numer do pizzerii.

            Otworzyłam drzwi i oboje weszliśmy do środka. Przejęłam od Luke'a torbę, stawiając ją przy sofie tak, by była na widoku. Rozpakuję ją później. Spojrzałam na blondyna, który rozglądał się po kremowym salonie i białej kuchni. Po chwili jego oczy zwróciły się w moją stronę.
 Czuj się, jak u siebie  powiedziałam, a on uśmiechnął się.
            Przeszłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki butelkę z colą. Z szafki wyjęłam dwie podłużne, kolorowe szklanki. Z nimi wróciłam do salonu, rozstawiając je na stole. Zerknęłam na Hemmingsa, który z zaciekawieniem oglądał zdjęcia w ramkach, które poustawiane miałyśmy w salonie. Na jednych byłyśmy ze swoimi rodzinami, na innych ze znajomymi z Griffith.
            Ściągnęłam jego bluzę, wieszając ją na wieszaku przy drzwiach wejściowych. Usłyszałam szum. Na dworze zaczęło padać. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie burzy. Podeszłam do chłopaka, lekko ocierając się o niego ramieniem. Luke spojrzał na mnie, a potem wskazał na jedno ze zdjęć.
 Moi rodzice. Rodzeństwa nie mam. A ty?  Blondyn wskazał na siebie, a potem wyciągnął dwa palce.  Dwójka braci?  Pokiwał głową, a potem uniósł palca do góry.  Starszych braci  dopowiedziałam, a on uśmiechnął się jeszcze szerzej, znów kiwając głową. Następnie pokazał mi podniesiony kciuk.  O, dzięki! Cieszę się, że doceniasz moje umiejętności. Zawsze byłam dobra w kalambury  skwitowałam, a blondyn parsknął śmiechem.  Co będziemy oglądać?  Blondyn już chciał wyciągnąć telefon, ale ja szybko złapałam go za rękę. Spojrzał na mnie zaskoczony.  Dawaj dalej. Pokazuj  zachęciłam go z uśmiechem.
              Luke zaśmiał się po raz kolejny, a potem ustawił się dokładnie naprzeciwko mnie, bym mogła go lepiej widzieć. Wskazał szybko na mnie i na siebie, a potem zrobił coś na wzór lornetki, by na końcu wyciągnąć dwa palce.
 Chcesz obejrzeć dwa filmy?  Klasnął w dłonie i znów pokazał na mnie, po raz kolejny śmiejąc się. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. Wyciągnął przed siebie palca.  Pierwszy film.  Kiwnął głową. 
              Pokręcił nosem, pukając się palcem w policzek. Utkwiłam w nim zaciekawione spojrzenie. Usłyszałam, jak wypuszcza powietrze z ust. Spojrzał na mnie i kiwnął głową. Pokazał, jakby coś pisał, potem jakby kręcił coś na kamerze. Zmarszczyłam czoło. 
 Znam to?  Znów pokiwał głową. Następnie zrobił kilka gestów poniżej swojego pasa, jakby osoby w nim grające były małe. Nagle podskoczył, udając przerażonego.  Na pewno chodzi ci o jakiś horror  powiedziałam powoli, a Luke skinął głową. Teraz to ja się zamyśliłam.  Pisarz, kamera lub kręcenie filmów i mali ludzie, może dzieci…
            Luke pstryknął palcami, bym znów na niego spojrzała. Wskazał na nas, robiąc przy tym gest rozmowy. Podszedł do mnie, objął ramieniem i przejechał wyprostowaną ręką przed naszymi twarzami. Na samym końcu udał, że przełącza coś niewidzialnym pilotem.
 Mam!  powiedziałam, odwracając się w jego stronę.  Sinister  uśmiechnął się szeroko.  Tak… Faktycznie mówiłam, że powinniśmy go kiedyś razem obejrzeć.  Luke znów kiwnął głową.  Jaki jest drugi film?
            Blondyn odsunął się ode mnie i znów stanął naprzeciwko. Pokazał na mnie, a potem udał, że czyta książkę. Na samym końcu wskazał na niebo. Od razu wiedziałam, o co mu chodzi.
 Gwiazd naszych wina?
 Tak  powiedział, poruszając tylko ustami.
 Chcesz to zobaczyć?
 Tak.
 Okej. Ale nie zdziw się, jak się w paru momentach rozryczę.  Luke uniósł lekko brwi.  Tak, płaczę na filmach.  Blondyn zacisnął usta, a ja widziałam, jak stara się nie wybuchnąć śmiechem. Przekręciłam oczami, a on zachichotał pod nosem. Machnęłam na niego ręką, co rozbawiło go jeszcze bardziej.

             Siedzieliśmy na kanapie, ramię w ramię. Na stoliku leżał prawie pusty karton po pizzy. Prawie, bo trzy kawałki jeszcze zostały. Byliśmy w trakcie oglądania pierwszego filmu. Na ekranie właśnie leciał Sinister z napisami. Skupiłam całą uwagę na akcji, która się działa.
             Poruszyłam się lekko, kiedy główny bohater wszedł po drabinie. Wstrzymałam oddech. Wiedziałam, co się zaraz stanie, ale i tak dałam się zaskoczyć tej pieprzonej jump scence. Kiedy Pan Boogie nagle wyskoczył przed twarzą Ellisona Oswalta, a nam przed oczami, podskoczyłam i po prostu wcisnęłam twarz w klatkę piersiową Luke'a, mocniej zaciskając palce na jego koszulce.
             Słyszałam, jak się zaśmiał. Poczułam, jak obejmuje mnie ramieniem i powoli przejeżdża dłonią po moich plecach. Spojrzałam na ekran. Oswalt też prawie miał zawał. Wyprostowałam się, by zerknąć na blondyna. Zacisnął usta, powstrzymując się przed kolejnym chichotem, jaki chciał wydostać się z jego gardła.
 Zawsze daję się na to nabrać  odparłam, a on nie wytrzymał i roześmiał się.
              W dalszym ciągu mnie obejmował, spoglądając na mnie roześmiany. Tak, pięknie… Jego to bawiło, a ja prawie zeszłam na atak serca. Podniosłam się do poprzedniej pozycji. Mój wzrok trafi na jego ramię. Blondyn poruszył się, robiąc zakłopotaną minę. Zabrał rękę.
 Tak było całkiem spoko  powiedziałam, a on lekko się uśmiechnął. Przybliżył się jeszcze bardziej. Objął mnie, przyciągając do siebie, a ja ułożyłam głowę na jego ramieniu. Tak… Zdecydowanie, tak było całkiem spoko.

               W przypadku Gwiazd naszych wina, atmosfera była całkiem inna. Nadal siedzieliśmy obok siebie, a Luke, co jakiś czas uspokajająco przejeżdżał palcami po moim ramieniu, kiedy ja przy niektórych scenach ocierałam wierzchem dłoni, wyciekające z moich oczu łzy. Zawsze płakałam na tym filmie. Zresztą, ja potrafiłam popłakać się też na innych produkcjach.
               Zerknęłam na blondyna. Dochodziliśmy właśnie do końcówki filmu. Zauważyłam, jak mocno zaciska usta. Czyżby i Luke się wzruszył? Jego twarz odwróciła nieco moją uwagę od tego, co działo się na ekranie. Przez chwilę wpatrywałam się w niego, a gdy on odwrócił się w moją stronę, ja z automatu wlepiłam oczy w telewizor. To wystarczyło, bym wróciła do fabuły i tego, co przeżywa główna bohaterka. Popłakałam się kolejny raz.

              Siedzieliśmy naprzeciwko siebie, dyskutując o filmie, który niedawno oglądaliśmy. Luke uznał, że produkcja ta jest całkiem niezła i ma naprawdę dobre sceny, choć czasami wkurzał go filmowy Gus. Oprócz tego podobała mu się praca kamery, jaką wykonali do poszczególnych momentów. Akurat z tą ostatnią opinią, zgadzałam się w stu procentach.
              Właśnie rozprawialiśmy na temat końcowej sceny, kiedy drzwi od mieszkania otworzyły się. Jen weszła do domu, a ja wstałam z miejsca. Luke po chwili zrobił to samo. Moja przyjaciółka machnęła komuś ręką, a potem zamknęła drzwi. Odwróciła się i spojrzała na nas, unosząc brwi do góry. Na jej ustach wymalował się szeroki uśmiech.
 No… Cześć, Mel  powiedziała, szczerząc się jeszcze bardziej. Ściągnęła kurtkę i podeszła do nas. – Jak widzę w końcu postanowiłaś ujawnić kolegę. Jest naprawdę słodkim ciasteczkiem. Daję ci pełne błogosławieństwo. Z takim facetem to można grzeszyć całymi dniami…
– Jen  odparłam, siląc się na to, by nie parsknąć śmiechem. Moja przyjaciółka wiedziała, że Hemmings nie słyszy, dlatego była pewnie święcie przekonana, że może takie uwagi wygłaszać przy nim.
 Co?  rzuciła, zerkając na blondyna, który podszedł do nas. Zauważyłam, jak drgają mu kąciki ust.
 Luke  odwróciłam się do niego, a on kiwnął mi głową.  To moja przyjaciółka Jen.  Dziewczyna spojrzała to na mnie, to na niego.  A tak… Luke czyta z ruchu warg  powiedziałam, a potem nie wytrzymałam i ryknęłam śmiechem, kiedy Jennifer oblała się szarłatem. Słyszałam, jak blondyn dusi się ze śmiechu, starając się udawać, że nic niezręcznego się nie stało.
 Kurwa, dopiero teraz mi to mówisz!  warknęła, a ja i Luke dalej śmieliśmy się w najlepsze.


***
Mamy kolejny ich wspólny dzień i pierwszy przytulas, a także małą grę w zgadywanie tytułów :D 
Jak widzę to, czemu Luke się przy niej nie odzywa stało się głównym punktem rozmyśleń :) Mogę was zapewnić, że się dowiecie - w końcu się dowiecie, ale teraz nie pamiętam, w którym to było rozdziale :)

Oliwia - naprawdę powód jest prosty, ale nieraz te najłatwiejsze odpowiedzi, są najcięższe do odgadnięcia. Ja na razie nic nie powiem, bo może uda mi się was tak lajtowo zaskoczyć haha :) Dziękuję za cudny komentarz. Cieszę się bardzo, że ci się podoba :)

Milena - tak dobrze zrozumiałaś. Michael w tym opowiadaniu ma faceta :D

Chce też podziękować za wszystkie pozostałe opinie i komentarze, które się pojawiły :) Naprawdę to motywujące - i to bardzo! Dziękuję! :)

Kolejny rozdział pojawi się we wtorek - czyli dawny system wraca :)

Pozdrawiam!

#PokochacCiszeFF

3 komentarze:

  1. Rozdział jak zwykle wspaniały ;-)
    Mel rozumie Luke'a bez słów... Moim zdaniem to mega słodkie ♥ I jeszcze ta końcówka z Jen mnie rozwaliła ♥
    Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Luke i Mel - to jest to. Oni są dla siebie stworzeni. NIE NOOO HEMMO jak mogłeś walnąć komara XD Chociaż to było słodziutkie :D Ja tam bym się na jej miejscu do niego poprzytulała, skoro miała ku temu okazję - co ja gadam, potem się przytulali :D Dzięki ci horrorze, że zmusiłeś ich do tego. Kocham tą historię, jest na swój sposób prosta, a tak niesamowita :) Chcę więcej. Nie mogę doczekać się wtorku!
    Pozdrawiam Milena

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam to opowiadanie całkiem przypadkowo i po prostu się zakochałam. Pomimo, że pomysł niesłyszącego Luka czy niewidomego Caluma na początku mi się nie podobał, to teraz uważam to za świetny pomysł. Dzięki temu historia jest niezwykła i wciągająca. Pokazujesz tak trudne tematy w piękny sposób. Gratuluję, życzę weny i z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały! Pozdrawiam nowa czytelniczka - Pati

    OdpowiedzUsuń